Przegląd Urologiczny 2007/6 (46) wersja do druku | skomentuj ten artykuł | szybkie odnośniki
 
strona główna > archiwum > Przegląd Urologiczny 2007/6 (46) > Urolodzy szkolą lekarzy rodzinnych

Urolodzy szkolą lekarzy rodzinnych

Prawie 3 tys. lekarzy rodzinnych z całej Polski wzięło udział w szkoleniu „Problemy natury urologicznej w praktyce lekarza rodzinnego". Spotkanie zostało zorganizowane przez Polskie Towarzystwo Urologiczne i firmę Medius. Koordynatorem projektu z ramienia PTU został dr med. Artur A. Antoniewicz. Projekt cieszy się tak dużym zainteresowaniem, że już podjęto decyzję o jego kontynuowaniu w roku 2008. O takiej konieczności mówią nie tylko urolodzy, ale przede wszystkim lekarze pierwszego kontaktu.

Ekipa prowadząca szkolenia odwiedziła kilkanaście miast w różnych regionach Polski. Uczestnicy szkolenia wysłuchali siedmiu wykładów dotyczących zagadnień, które uznano za szczególnie istotne w praktyce lekarza rodzinnego, a mianowicie: „Rak pęcherza moczowego (krwiomocz, główny objaw raka pęcherza moczowego, objawy, diagnostyka i leczenie)”, „Zakażenie układu moczowego u kobiet, mężczyzn i dzieci”, „Choroby gruczołu krokowego (łagodny rozrost stercza, zapalenie, rak stercza)”. Kolejne tematy to: „Nietrzymanie moczu u kobiet, mężczyzn i dzieci”, „Ostre stany w urologii oraz najczęstsze urazy narządów płciowych”, „Andrologia i zaburzenia seksualne u mężczyzn (choroby prącia, niepłodność, zaburzenia wzwodu prącia)”, „Współ- czesny model leczenia kamicy moczowej i zapobieganie jej nawrotom”. Zainteresowanie tematem było tak duże, że zarząd PTU zdecydował o przeprowadzeniu podobnego szkolenia w przyszłym roku. O potrzebie szkolenia w tym zakresie mówili w rozmowie z nami uczestnicy, którzy podkreślali, że ich wiedza na temat urologii jest ciągle mała. - Do wygłoszenia wykładów zaproszono wybitnych urologów specjalizuj ących się w omawianych zagadnieniach i dysponujących odpowiednim doświadczeniem dydaktycznym. Ostatecznie zdecydowano, że będzie to trzynaście osób - mówi Leonard Padzik, prezes firmy Medius.

Wykłady wygłosili: dr med. Artur A. Antoniewicz, FEBU, adiunkt Kliniki Urologii CMKP w Warszawie; dr hab. med. Krzysztof Bar, prof. nadzw. AM, kierownik Kliniki Urologii Akademii Medycznej w Lublinie; dr med. Piotr Chłosta, FEBU, kierownik Działu Urologii świętokrzyskiego Centrum Onkologii; prof. dr hab. med. Barbara Darewicz, kierownik Kliniki Urologii Akademii Medycznej w Białymstoku; prof. dr hab. med. Zygmunt Dobrowolski, kierownik Kliniki Urologii CMUJ w Krakowie; dr med. Ryszard Hanecki, adiunkt Kliniki Urologii Akademii Medycznej w Warszawie; dr med. Piotr Jarzemski, ordynator Oddziału Urologii Szpitala Wojewódzkiego im. J. Biziela w Bydgoszczy; prof. dr hab. Kazimierz Krajka, kierownik Kliniki Urologii Akademii Medycznej w Gdańsku; prof. dr hab. med. Zbigniew Kwias, kierownik Kliniki Urologii Akademii Medycznej w Poznaniu; dr hab. med. Andrzej Paradysz, adiunkt Kliniki Urologii Akademii Medycznej w Zabrzu; dr hab. med. Wojciech Pylno, ordynator Oddziału Klinicznego CMKP w Warszawie oraz dr hab. med. Marek Sosnowski, prof. nadzw. UM, kierownik Kliniki Urologii UM w Łodzi; dr med. Krzysztof Szkarłat, ordynator Oddziału Urologicznego Szpitala w Kościerzynie; prof. dr hab. med. Zbigniew Wolski, kierownik Kliniki Urologii AM w Bydgoszczy; dr med. Jan Karol Wolski, FEBU, Klinika Novum w Warszawie i dr hab. med. Romuald Zdrojowy, prof. nadzw. AM, kierownik Kliniki Urologii AM we Wrocławiu.

W 2007 roku firma Medius oraz wykładowcy wytypowani przez PTU odwiedzili Lublin, gdzie w szkoleniu wzięło udział 327 osób, Poznań (274 osób), Łódź (243 osób), Wrocław (253 osób), Kraków (271 osób), Warszawę (311 osób), Gdańsk (184 osób), Katowice (195 osób), Rzeszów (249 osób), Kielce (87 osób) oraz Bydgoszcz i Szczecin. Ostatnia konferencja w tym roku odbędzie się w grudniu w Białymstoku. Dodatkow ą zachętą dla lekarzy poza poszerzeniem wiedzy była możliwość zdobycia punktów edukacyjnych.

- Za udział w tym szkoleniu można otrzymać 5 punktów edukacyjnych. Wydaje się nam, że może to być dodatkowa atrakcja. W przerwach między wykładami można posłuchać krótkich prezentacji przygotowanych przez przedstawicieli firm medycznych, które finansują szkolenia. Lekarze za nie nie płacą - mówi Leonard Padzik. Zaproszenia do udziału w szkoleniu przesyłały na ręce lekarzy lokalne towarzystwa internistyczne.

Lekarze urolodzy: Chcemy bliżej współpracować z lekarzami rodzinnymi

Co skłoniło przedstawicieli Polskiego Towarzystwa Urologicznego do zorganizowania szkolenia? Powodów jest wiele. Urolodzy podkreślaj ą, że chcą nawiązać bliższą współpracę z lekarzami rodzinnymi, żeby uchronić wielu pacjentów przed konsekwencjami zbyt późno rozpoznanej choroby urologicznej. Chcą również ułatwić im pracę, prezentując najnowsze metody leczenia schorzeń urologicznych. Podkreślają, że sytuacja jest o tyle trudna, iż w wielu przypadkach relacje między lekarzami pierwszego kontaktu a pacjentami dopiero się kształtują, a to właśnie lekarzom rodzinnym najłatwiej zaobserwować niepokojące zmiany, a potem szybko i odpowiednio zareagować.

Ale do tego potrzebna jest wiedza, której niestety wielu lekarzy rodzinnych nie posiada. Nie wynika to z ich winy, raczej z systemu kształcenia:

  • na studiach medycznych niewiele czasu poświęca się zagadnieniom dotyczącym urologii.
  • śmiertelność z powodu raka pęcherza moczowego w Polsce jest najwyższa w Europie.

Dlaczego tak się dzieje? Bo na pojawienie się krwiomoczu lekarze rodzinni reagują przepisaniem antybiotyku. Podczas gdy jest to główny objaw raka pęcherza moczowego. Takie dane przerażają, chcemy to zmienić - mówi dr n. med. Artur Antoniewicz, koordynator projektu z ramienia PTU. Podaje przykład: Chora 50-letnia krwawi od roku. Była dwa razy u ginekologa, dwa razy u lekarza rodzinnego, raz u urologa. Od czasu, kiedy rozpoczęło się krwawienie, minęło 12 miesięcy, a w szpitalu urologicznym przebywa od wczoraj. Jej sytuacja onkologiczna jest katastrofalna, ma przerzuty. Nie ma operacji, która może ją wyleczyć. Gdyby ktoś na początku ostrzegł: krwiomocz - uwaga rak pęcherza moczowego. Gdyby pacjentkę zbadał urolog, to by się nie zdarzyło. I takim sytuacjom w tym projekcie chcemy wyjść naprzeciw - tłumaczy dr Antoniewicz. To dlatego wśród poruszanych zagadnień pojawił się temat raka pęcherza moczowego. Również zaburzenia seksualne u mężczyzn uznano za temat wart omówienia z lekarzami rodzinnymi, bo jak wynika z wiedzy urologów, pacjenci coraz częściej oczekują, że lekarze będą z nimi na ten temat rozmawiali. Sami często wstydzą się o swoim problemie mówić. - W Ameryce, Anglii oraz w niektórych krajach Skandynawii lekarz pierwszego kontaktu jest w pewnym sensie urologiem. Jeśli chory przychodzi i mówi, że ma problemy z ciśnieniem, to lekarz poświęca sporo czasu temu zagadnieniu, ale nie zapomni zapytać co z prostatą. Zbadać go, zlecić badanie moczu. Naszym celem jest zachęcić lekarzy rodzinnych, żeby zachowywali się w podobny sposób - mówi dr Antoniewicz. Dodaje, że lekarze rodzinni niechętnie rozmawiaj ą na temat seksualności. - Nie poruszają tego tematu szczególnie, kiedy jest bariera płci pomiędzy lekarzem a pacjentem. Gdy lekarzem jest 60-letnia kobieta, nie będzie rozmawiać z pacjentem mężczyzną na temat jego wzwodu, a te tematy są ważne. Tymczasem są leki, które mogą pomóc - tłumaczy. Podczas szkolenia poruszano obszerny temat nietrzymania moczu. Podkreślano, że w wielu przypadkach wystarczy leczenie farmakologiczne, a tymczasem spora część pacjentek decyduje się na wizytę u ginekologa i operację.

Fotografia 1
Leonadr Padzik z firmy Medius i dr Artur A. Antoniewicz

- Ginekolodzy nie są konkurencją dla urologii. Ale konkurencja tworzy się automatycznie, kiedy ginekolog zakłada taśmę i mówi pacjentce, że to ją wyleczy. Niestety nie ma powodzenia. I wtedy kobieta trafia do urologa, który staje przed dylematem. Gdyby to była niedawno rozpoznana choroba, to można by sobie z tym poradzić za pomocą prostych leków. Ale skoro jest po operacji, pojawia się kłopot. Naszym celem jest zwrócenie uwagi lekarzy rodzinnych na fakt, że urolog ma to wpisane w kompetencje - tłumaczy koordynator projektu z ramienia PTU.

Dr n. med. Piotr Chłosta, FEBU, szef Działu Urologii świętokrzyskiego Centrum Onkologii był jednym z wykładowców podczas szkolenia. - W urologii większość chorób nie ma charakteru nagłego czy gwałtownego, który zmusza lekarza pierwszego kontaktu do tego, żeby natychmiast skierował pacjenta do oddziału urologicznego. Ale ważne jest, żeby wiedzieć, jak rozpoznać przypadek nagły. Jeśli pojawia się ból w okolicy lędźwiowej, gorączka, chory natychmiast musi znaleźć się w szpitalu, bo istnieje możliwość utraty nerki lub śmierci w wyniku zakażenia ogólnoustrojowego.

Może to być spowodowane zablokowanym kamieniem i np. brakiem możliwości odpływu z nerki. Prosty zabieg urologiczny polegający na nakłuciu nerki i odprowadzeniu moczu na zewnątrz jest w stanie uratować narząd. Niejednokrotnie jednak tak się nie dzieje. Pacjenci trafiają do urologa zbyt późno - mówi dr Chłosta. - Jak widać zmierzamy wielokierunkowo do poprawienia wyszkolenia lekarza rodzinnego w podstawowych dziedzinach urologicznych - dodaje. Podkreśla, że rola lekarza domowego jest bardzo istotna w leczeniu kamicy moczowej oraz unikaniu jej nawrotów. - Leczenie chorych z kamicą to nie tylko usunięcie kamienia. To może najbardziej spektakularna część procesu, ale bardzo ważna jest profilaktyka i metafilaktyka, która ma zapobiec nawrotom. Jeśli internista nie czuje tego zagadnienia, to pacjent wraca po dwóch latach. I niestety wraca z kamieniami w nerkach. Chcemy to zmienić. Dlatego wychodzimy naprzeciw lekarzom rodzinnym - mówi dr Chłosta. Zdaniem dr. Artura Antoniewicza na razie trudno mówić o harmonijnej współpracy między lekarzami pierwszego kontaktu a urologami. - Wina w takich wypadkach leży w połowie. Nasz pomysł na szkolenia jest w pewnym sensie zrodzony z troski o poprawienie tych relacji - tłumaczy.

Potrzebny jest kontakt medycyny, która wie wszystko o niczym z medycyną, która wie nic o wszystkim

W szkoleniu w Kielcach wzięło udział ok. 100 lekarzy rodzinnych. Na sali konferencyjnej zasiedli obok siebie zarówno młodzi medycy, jak i lekarze z wieloletnim doświadczeniem. Co ważne, w takim samym stopniu chętni do poszerzania swojej wiedzy. Do wzięcia udziału zachęcał ich dr Janusz Siedlecki, szef świętokrzyskiego towarzystwa internistycznego. - Takie szkolenia są bardzo potrzebne. Tematy są wąskie, ale na poziomie ogólności, z jakim spotyka się lekarz podstawowej opieki zdrowotnej. Jest to o tyle istotne, że istnieje konieczność komunikacji między lekarzami rodzinnymi a lekarzami medycyny specjalistycznej. Powtórzę pewien zasłyszany pogląd, którego nie należy traktować dosłownie. Potrzebny jest kontakt medycyny, która wie wszystko o niczym z medycyną, która wie nic o wszystkim - mówi dr Janusz Siedlecki. Podkreśla, że trzeba znaleźć środek miedzy tymi rodzajami medycyny, dzięki czemu współpraca będzie łatwiejsza. I lepsze będą efekty w leczeniu pacjenta. - To jest forma spotkania, trochę przedstawienia się. Jak to jest odbierane przez lekarzy? Myślę, że całkiem nieźle. Frekwencja jest dosyć spora. Ja nie prowadzę dokładnych analiz, ale nie słyszałem złych opinii - dodaje dr Janusz Siedlecki. Doktor Siedlecki podkreśla, że w szkoleniu wzięli udział lekarze, którzy powinni zajmować się chorym zarówno przed skierowaniem do specjalisty, jak i po powrocie od niego. - Potrzebna jest umiejętność szybkiego i właściwego reagowania i takie szkolenia mają to ułatwić. Mamy wiedzę aktualną, albo wiedzę już przebrzmiałą, więc albo musimy się uczyć po raz pierwszy, albo znów musimy się uczyć. Jest to problem ciągły. Nie jesteśmy w stanie znać problemów, którymi zajmują się wszystkie dyscypliny, w związku z czym posłuchanie kogoś, kto zajmuje się jedną z nich niezmiernie ułatwia nam szkolenie. To jest bardzo ważna sprawa - tłumaczy. W rozmowach z lekarzami rodzinnymi, którzy przeszli szkolenie prowadzone przez urologów potwierdza się potrzeba organizowania kolejnych spotkań. Większość lekarzy chce pogłębiać swoją wiedzę, ale wynika to również z tego, że trafia do nich coraz więcej pacjentów z chorobami urologicznymi i posiadanie takiej wiedzy to dziś już konieczność.

- Biorę udział w wielu szkoleniach. W tym zdecydowałam się wziąć udział m.in. dlatego, że mój mąż jest urologiem i mam już pewną wiedzę na ten temat. Chciałam ją pogłębić. Otrzymaliśmy ciekawe materiały, ale najbardziej interesujące były wykłady, które w znacznym stopniu rozszerzały wiedzę podaną na papierze. Szczególnie ważne dla mnie były informacje, kiedy należy odesłać pacjenta do specjalisty. I tu bardzo zainteresował mnie wykład dr. Piotra Chłosty na temat raka pęcherza moczowego. Z rozmów z mężem wiem, że często pacjenci trafiają do lekarza specjalisty zbyt późno - mówi dr Elżbieta Marczak-Lipiec.

W szkoleniu wzięła również udział dr Ewa Korona-Piątek. - Jestem tutaj, bo zbyt mało wiem o urologii, a zgłasza się do mnie coraz więcej osób z tego typu problemami. Szczególnie wiele jest starszych kobiet z problemem nietrzymania moczu - mówi. Dr Elżbieta Beska-Mróz trafiła na szkolenie, bo do niej również zgłasza się wielu pacjentów m.in. z nietrzymaniem moczu i kamicą moczową. - To bardzo duży problem. A szkolenia z zakresu urologii są niestety organizowane bardzo rzadko. Wiem, że my lekarze rodzinni jesteśmy im w stanie pomóc, a pacjent nie musi od razu trafiać do specjalisty. Potrzebna jest jednak wiedza, w jaki sposób możemy pomagać, jakie środki stosować. Jakie nowoczesne metody leczenia się pojawiły - mówi dr Beska-Mróz. Dodaje, że trafia do niej również wielu pacjentów, którzy mają problem z zaburzeniami seksualnymi. - Nie wstydzą się o tym mówić, ale myślę, że wynika to z długoletniej znajomości i zaufania. W województwie świętokrzyskim dużym problemem jest kamica moczowa, dlatego interesowały mnie też informacje dotyczące nowoczesnych sposobów leczenia. Ważne, żeby wiedzieć, jak zapobiegać nawrotom, kiedy nasz pacjent wróci od specjalisty. Chcę wykonywać swoją pracę najlepiej, jak mogę. Biorę udział w szkoleniu po to, żeby leczyć moich pacjentów, nie chcę, żeby przychodzili do mnie tylko po skierowanie do specjalisty - zapewnia. - Przez wiele lat lekarze zajmowali się każdy swoją działką. To dobrze, że teraz dochodzi do pewnego otwarcia i współpracy - dodaje. W trakcie szkolenia był też czas na dyskusję, którą skrzętnie wykorzystywali lekarze rodzinni. Padło wiele pytań. O tym, że nić współpracy została nawiązana może świadczyć fakt, że jeden z lekarzy wiedząc, iż spotka się ze specjalistami urologii przyniósł na szkolenie dokumentację jednego ze swoich pacjentów i poprosił o konsultację.